NaszaWycieczka.com | fotorelacja z podróży

mar/13

20

2-dniowa wycieczka

Dwa wycieczkowe dni juz za nami. Bylo super, masa atrakcji skomasowana w jednym dlugim ujeciu. Nie da sie zaprzeczyc, ze wycieczki fakultatywne to swietna maszynka do wyciagania turystycznych pieniedzy. My jednak zlapalismy dosc rozsadna cene (1500bht) i smiem twierdzic ze raczej nie udaloby sie nam zorganizowac podobnej wyprawy na wlasna reke w tej kwocie. Czesc destynacji byla zbytnio przepelniona turystami wysypujacymi sie z nadjezdzajacych autokarow, niektore odwiedzalismy wlasciwie sami. Co zobaczylismy? Prosze bardzo, po kolei:

Water Market – ladnie wyglada na zdjeciach, lecz na zywo juz nie robi takiego wrazenia:

Most na rzece Kwai – wlasciwie to tylko … most kolejowy. Miejsce warte zobaczenia wylacznie ze wzgledu na kontekst historyczny. Jezdzaca po nim kolorowa ciuchcia to kiczowata atrakcja dla bogatych Niemcow. Niemniej warto bylo choc przez chwile postac w mniejscu o ktorym nawet powstal film.

Kolejny przystanek – Tiger Temple. Wejscie platne ekstra 600 baht, ale zrobic sobie zdjecie z tygrysem – bezcenne! Rewelacja, absolutny hit dnia! Tylko te tygrysy jakies takie sniete… W sumie nie ma co sie dziwic ze je naszprycowali – inaczej by nas zezarly :) To prawdopodobnie jedyne miejsce na swiecie, gdzie mozna dotknac, poglaskac a nawet przytulic sie do prawdziwego tygrysa. Oprocz kociakow, po parku luzno chodzili rowniez inne zwierzaki ktore nie robily juz na nas wiekszego wrazenia, mimo iz normalnie moglibysmy je zobaczyc wylacznie za kratami w zoo. Byly to m.in. bawoly, dziki, sarny i roznego rodzaju ptactwo.

Pod koniec goracego, meczacego, ale bardzo ekscytujacego dnia, przyszedl czas na zakwaterowanie. Przyzwyczajeni do 5***** wygod, z lekkim niepokojem oczekiwalismy na ten moment. Nim jednak dotarlismy do celu, wieloktornie przerzucano nas z miejsca do mniejsca roznymi busami – od super-luxury, po lewo jezdzace graty… W pewnym momencie mocno zastanawialismy sie, w jaki sposob tajowie orientuja sie dokad mamy jechac i jaka opcje wycieczki mamy wykupiona. Mimo przygod pod koniec (awaria chlodnicy) dotarlismy szczesliwie do celu. Naszym domem na te jedna noc okazala sie ..barka na rzece! Atrakcja sama w sobie, mimo drobnych niedociagniec (brak recznikow, papieru toaletowego, A/C) przespalismy kolysani falami cale 10 godzin!

Drugi dzien wycieczki, jeszcze przed sniadaniem, zdobylismy drugi brzeg rzeki, przeprawiajac sie watpliwej jakosci mostem. To konstrukcja jak z filmu – rozwieszone na linach, sprochniale deski, a w dodatku co drugiej brakuje.. To byla nasza nadprogramowa atrakcja ;)

Chwile pozniej przeplynelismy bambusowa tratwa w dol rzeki, docierajac do Elephant-Camp. Tam na grzbiecie slonia odbylismy prawie godzinna przejazdzke po okolicy. Ostatnim przystankiem dnia byla kompiel pod wodospadem Erawan, gdzie odswiezylismy sie przed dluga podroza powrotna.

RSS Feed

3 komentarzy do 2-dniowa wycieczka

Anonim | 21 marca 2013 o godzinie 05:13

W Polsce szósta rano,blady zimowo-wiosenny świt,a u Was taaakie atrakcje.Dzięki za rozweselenie na początek dnia. mama

Zet | 21 marca 2013 o godzinie 07:53

To jest ten tygrys od Tysona ?

zajcev | 23 marca 2013 o godzinie 20:59

O żesz… normalnie jak z Cejrowskim!!!:)

Ech , a u nas zima;p

Skomentuj!

*

<<

>>

Autorski design opracowany na bazie Devolux devolux.org