NaszaWycieczka.com | fotorelacja z podróży

mar/10

7

Varanasi. Miasto śmierci.

Ostatni życiowy cel Hindusów. Varanasi, bo o nim mowa – to święte miasto, o tradycji liczącej ponad 5000 lat. To miejsce, do którego podążają pielgrzymi z całych Indii, których celem podróży jest oczyszczająca z grzechów kąpiel w Gangesie. Wielu z nich przyjeżdża tu tylko po to, aby dokończyć swego żywota i zostać spalonym nad brzegiem świętej rzeki. Miejsce to było pierwszym punktem poznawania miasta. Po krótkim targowaniu i uzyskaniu zadowalającej nas ceny (i tak przepłaciliśmy) wypłynęliśmy w godzinny rejs o zachodzie słońca. Wioślarz Raju (czyt. Radziu) opowiadał o historii miasta i przedstawił wiele interesujących faktów, o których wcześniej nie słyszeliśmy. Dowiedzieliśmy się, że w „pogrzebie” uczestnczą wyłącznie mężczyźni z najbliższej rodziny osoby zmarej. Nie spala się ciał osób ukąszonych przez węże, dzieci poniżej 10 roku życia, kobiet w ciąży, ani świętych Sadhu – są one topione w Gangesie. Osoby o nieokreślonej płci traktowane są najgorzej, gdyż ich ciała zakopuje się w pozycji stojącej, tak aby nigdy ich dusze nie zaznały spoczynku. Wielkość stosu zależna jest od zamożności rodziny, ceny wahają się od 1500 do 20.000 rupii, gdzie w najdroższej opcji stos wykonany jest z drzewa cedrowego.

W ciągu doby odbywa się średnio około 60 ceremonii palenia zwłok na stosie, a tylko w trakcie godzinnego rejsu byliśmy świadkami aż ośmiu. Niestety ze względu na kategoryczny zakaz fotografowania oraz filmowania, nie mamy dokumentacji tych wydarzeń, natomiast na długo zostaną one w naszej pamięci. Ciało zmarłego owinięte w czerwone sukno, jest zanurzane w wodach Gangesu, następnie układa się je na drewnianym stosie i podkłada ogień. Kompletne dopalenie zwłok trwa około 3 godzin, po tym czasie prochy rozsypywane są do rzeki. Na zakończenie obrzędu, jej uczestnicy rytualnie obmywają się w Gangesie.

Z przybrzeżnych Ghatów dobiegała rytualna muzyka z odbywających się tam modlitw. Widzieliśmy zachód słońca na Gangesie, następnego dnia z samego rana wybraliśmy się tu ponownie, aby obserwować świętą rzekę o wschodzie. Dziś wyruszamy w długą podróż do Nepalu, będziemy w kontakcie za 2-3 dni.

RSS Feed

2 komentarzy do Varanasi. Miasto śmierci.

E.B. i U i K | 10 marca 2010 o godzinie 09:06

z jednej strony zachwyt,z drugiej zgroza,topienie zwłok,a potem obmywanie się w Gangesie!co za odmienność kultur i pomyśleć,że te różnice wyznacza „tylko” wielowiekowa tradycja i miejsce urodzenia.Jak sądzę mimo,że zachwyceni to jednak wracacie do Polski nad Wisłą!
Pozdrawiamy wszystkich, szczególnie chłopaków – bo dziś ich święto. Tęsknimy:)

Jaśko | 10 marca 2010 o godzinie 19:41

„Wielokulturowość” jest tym co nas dzieli,ale i zachwyca,bez niej świat byłby zbyt nudny,ponury,nieciekawy.
To ona jak właśnie was zmobilizowała do tak prawdę mówiąc extremalnej ale i wspaniałej wycieczki.

Czyż nie?

Skomentuj!

*

<<

>>

Autorski design opracowany na bazie Devolux devolux.org