NaszaWycieczka.com | fotorelacja z podróży

mar/10

11

Sarangkot. Inny świat.

Mała cząstka Nepalu, z jaką mieliśmy przyjemność zapoznać się przez kilka ostatnich dni pobytu, okazała się dla nas zbawienną odskocznią od totalnego chaosu i smrodu towarzyszącego nam przez pierwsze 2 tygodnie podróży. O ile z Indii chcieliśmy uciec jak najszybciej, o tyle Nepal pokochaliśmy całym sercem, snując nadzieję na rychły powrót do tej niezwykłej krainy.

Pierwsze dwa dni spędziliśmy w leżącej u podgórza Himalajów wsi Sarangkot – były to najpiękniejsze chwie naszej wycieczki. Nepal w naszym dotychczasowym pojęciu to głęboka cisza i błogi, idylliczny spojój, przerywany jedynie szumem wiatru i dobiegającymi z oddali głosami wrzawy wiejskiej. Wypowiadane ze szczerym uśmiechem „namaste”, będącym ciepłym powitaniem i pozdrowieniem Nepalczyków kierowanym do nas, było zarazem magicznym słowem dającym nam wstęp do tego niezwykłego świata. Tutaj życie biegnie swoim tempem. Początkowo utrudnieniem dla turystów takich jak my, może być ograniczony dostęp do Internetu, brak prądu i ciepłej wody. Rejon Pokhary zaopatrzany jest bowiem w energię elektryczną generowaną przez hydroelektrownię. W porze suchej, która obecnie panuje – poziom wody jest niedostateczny, dlatego dostęp do elektryczności jest ograniczany zaledwie do kilku godzin w ciągu doby. Ciepła woda w wysokogórskich hotelikach jest niestety rzadkością.

Jedną z najwspanialszych przygód z pobytu na Sarangkot było doświadczenie nepalskiej kuchni, którą przybliżyła nam gospodyni naszego guest-hausu. Warto na koniec wspomnieć o cenie: dwie noce dla 4 osób + pełne wyżywienie = 220zł za całość!

RSS Feed

1 komentarz do Sarangkot. Inny świat.

E.B. i ekipa | 12 marca 2010 o godzinie 11:19

Też jesteśmy pod wrażeniem wszechobecnego piękna i ciszy, ale co do Waszego rychłego powrotu do Nepalu – to chyba w następnym wcieleniu:)!!!

Skomentuj!

*

<<

>>

Autorski design opracowany na bazie Devolux devolux.org