NaszaWycieczka.com | fotorelacja z podróży

mar/10

3

Jaipur. Dzień pierwszy.

Kumulacja zmęczenia dopadła nas wszystkich po 36 nieprzespanych godzinach pełnej aktywności. Wcześniej jedynie w pociągu udało się uciąć krótką drzemkę. Co do koleji indyjskiej – około 300-kilometrowy odcinek pokonaliśmy w najgorszej klasie – 2S, czyli second sitting (klasa druga ‚siedzeniowa’). Nastawialiśmy się na podróż w wagonie towarowym, byliśmy przygotowani na ścisk i konieczność współdzielenia miejsc z bydłem (dosłownie i w przenośni). Jednak nie – okazało się, że 2S to rewelacja! Wygody jakich PKP nawet nie ma:) Klasa 2S jest przekonfigurowanym slipperem, czyli wagonem sypialnianym w którym złożone zostały kuszetki. Podróż minęła na konwersacji z Hindusami, podziwianiu fascynujących widoków za oknem, a także na chwytaniu choćby kilkunastominutowych drzemek. 6-godzinny przejazd zakończył się na stacji Jaipur Junction, skąd taxi zabrała nas do ulokowanego 1 km dalej hotelu. Krótka chwila odpoczynku i o 14.00 start – samochodem wynajętym za jedyne 500 rupii (30zł) wyruszyliśmy na wycieczkę objazdową po mieście. Wybraliśmy tę opcję, gdyż poruszanie się pieszo w upale 32 stopnie raczej byłoby zbyt męczące. Pierwszym punktem naszej wycieczki było Pink City. To robiąca niezwykłe wrażenie dzielnica, w której wszystkie budynki zostały przemalowane na kolor różowy. Jaipurczycy mają prawny nakaz utrzymywania tej jednokolorowej tradycji, miasto narzuciło bowiem obowiązek malowania przyulicznych domostw na tenże kolor. W przypadku niedostosowania się do wymogów lokalnego prawa, właściciel otrzymuje wysoką grzywnę, a budynek przymusowo przemalowywany zostaje na jego koszt.





Tego dnia zwiedziliśmy jeszcze mnóstwo miejsc, jednk zdecydowanie numerem 1. była Monkey Temple – Świątynia Małp. Byliśmy tam dopiero po południu, więc całe stado małp liczące około 200 osobników miało aktualnie siestę (budzą się dopiero po 18), lecz i tak szczęśliwie trafialiśmy kilkukrotnie na ich mniejsze grupki. W drodze świątynii towarzyszyli nam nasi mali „protektorzy” – dzieciaki, które prowadziły nas do celu i opędzały od mapłek, gdy tylko robiło się zbyt duże zamieszanie.

RSS Feed

Brak komentarzy.

Skomentuj!

*

<<

>>

Autorski design opracowany na bazie Devolux devolux.org