NaszaWycieczka.com | fotorelacja z podróży

mar/10

16

Back to the India

Nie znamy powodu, dla którego kontrole lotnicze są w Kathmandu aż tak szczegółowe, nie spotkaliśmy się z takim podejściem służb bezpieczeństwa jeszcze nigdy i nigdzie na świecie. Na dzień dobry jeszcze przed wejściem na teren budynku lotniska, nasze bagaże zostały prześwietlone i opatrzone naklejką (secuity checked), a my przeszliśmy proceduralną kontrolę osobistą. Nadanie bagaży i odbiór biletów poprzedzał wnikliwy wywiad przeprowadzony przez pracownika lotniska, koniecznie musieliśmy przedstawić rezerwacje na dalsze loty. Przejście na strefę bezcłową wiązało się z kolejną kontrolą czyli ponownym prześwietleniem bagażu (tym razem już tylko podręcznego), kontrola osobista po raz drugi, następnie gruntowne przeszukiwnie plecaków i torebek. Na tym etapie zarekwirowano nam zapalniczkę i taśmę izolacyjną! Byliśmy przekonani, że to już koniec absurdalnych kontroli – oczywiście myliliśmy się. Bezpośrednio przed wyjściem na płytę lotniska po raz trzeci zostaliśmy „obmacani” przez celników. Wreszcie wsiadamy w autobus transferowy, który podwozi nas pod samolot. Nie do wiary – bezpośrednio przed schodami do samolotu kolejny security control, no tego jeszcze nie było! Kolejny raz przetrzepywanie i kontrola osobista. Dlaczego? Co mogło się zmienić w zawartości naszych plecaków w ciągu ostatnich 5 minut? Nie dopinamy bagaży na wypadek gdyby miały być jeszcze raz przeszukiwane na pokładzie samolotu – tutaj jak widać wszystko jest możliwe..
W sumie przed wejściem na pokład przeszliśmy łącznie 4 kontrole celne.

Po tych wszystkich przygodach 1,5 godzinny lot na pokładzie samolotu floty JetAirlines to czysta przyjemność. Doskonała obsługa, ciepły obiad, piwko a do dyspozycji każdego pasażera panel LCD z dostępem do muzyki, filmów, gier i informacji o locie (aktualne położenie, prędkość samolotu, wysokość, itp.) Rewelacja! Pokonanie drogą lądową kilkusetkilometrowego dystansu dzielącego Kathmandu i Delhi, mogłoby dla porównania zająć ok. 30-40 godzin.

Lądujemy i… kolejny raz jesteśmy w Indiach. Tym razem Delhi nie jest takie szokujące jak poprzednio, pewne rzeczy nie robią już na nas wrażenia, na inne jesteśmy uodpornieni. Bogatsi w doświadczenia sprzed kilkunastu dni, wiemy jak rozmawiać ze sprzedawcami, oraz jak opędzać się od żebraków, riksiarzy i nachalnych nagabywaczy. W „zapasowy dzień” uwzględniony w planach na wypadek nieoczekiwanych zmian podróży, spędziliśmy oglądając miejsca, których wcześniej nie udało nam się zobaczyć oraz na wydawanie reszty pieniędzy w dzielnicy Main Bazaar.

Powoli mija trzeci i niestety ostatni tydzień naszejwycieczki.com :) Mimo iż doświadczyliśmy fantastycznej przygody, jednogłośnie stwierdzamy, że nieprędko wrócimy do Indii a jeśli już – to będą co najwyżej one punktem tranzytowym na trasie do Nepalu.

RSS Feed

1 komentarz do Back to the India

pawel | 17 marca 2010 o godzinie 08:38

w zeszlym tyg udaremnili tam atak w bombaju wiec moze stad te wzmozone kontrole

Skomentuj!

*

<<

>>

Autorski design opracowany na bazie Devolux devolux.org